Shtisel

Shmi Shtisel – Netflixowe arcydzieło serialowe, w którym emocje głównych bohaterów zaklęte są w muzyce

Izraelski rockman i producent muzyczny Avi Belleli dał się ponieść muzycznej fantazji, tworząc soundtrack do serialu o ortodoksyjnych Żydach pod tytułem „Shtisel”. Wyjątkowość tejże ścieżki dźwiękowej wynika z faktu, że muzyka wielokrotnie z pozytywnym skutkiem zastępuje dialogi, celnie wyrażając emocje głównych bohaterów.  

Netflix jakiś czas temu zafundował widzom serial dramatyczny i niezwykły.  Opowiada on o współczesnych losach ortodoksyjnej rodziny Żydów zamieszkujących dzielnicę Geula w Jerozolimie. Głowa rodziny i dyrektor szkoły Shulem Shtisel, po śmierci swojej żony, zgodnie z zasadami Tory oraz społeczności haredi, aktywnie wspiera trójkę swych dorosłych już dzieci. Choć postać grana przez Dowa Glickmana nadaje dynamiki całej fabule, nie jest on jedynym bohaterem, na którym skupia się produkcja. Jego syn – Akiva Shtisel jest młodym i piekielnie utalentowanym artystą malarzem, który poszukuje miłości swojego życia, nie stosując się do reguł swatania par w ortodoksyjnej społeczności żydowskiej. Jego siostra Gitti Weiss, matka i żona, stara się za wszelką cenę żyć zgodnie z literą boskiego prawa i w tym duchu wychować również swoje potomstwo. Jest i trzeci,  zarazem najcichszy, z rodzeństwa – Zvi Arye, który zdaje się zawsze słuchać dobrych rad ojca, ale przede wszystkim swojej żony. Niezwykle barwną postacią, graną w serialu przez Shirę Hass, jest córka Gitti Weiss, Ruchami – zbuntowana  nastolatka, która próbuje odnaleźć swoją drogę w hermetycznej społeczności haredi.

Większość dialogów w serialu toczy się w języku hebrajskim, nie brak jest jednak również i jidysz, co może stanowić nie lada gratkę dla pasjonatów kultury semickiej.

Choć cenię sobie serial za niezwykłą grę aktorską dużej części obsady filmu, to nie ona jest według mnie jedyną kwestią, która czyni „Shtisla” niezwykłą produkcją. Obraz, choć traktuje o ortodoksyjnej społeczności żydowskiej, grany jest przez świeckich aktorów żydowskich, którzy przy współudziale ekipy, niezwykle wiernie odtworzyli kulturę i zasady obowiązujące w haredi. Produkcja pozwala nam nie tylko podejrzeć codzienne życie religijnych Żydów, ale i wiernie odtwarza tętniące życiem ulice ortodoksyjnej części Jerozolimy. Świat ten jest niezwykły i nieodkryty dla osób świeckich. Społeczność ta zamieszkuje często odizolowane kwartały izraelskich miast, a jej kontakty ze światem zewnętrznym są ograniczone. 

„Shtisel” jest serialem cichym, skupiającym fabułę na życiu wewnętrznym bohaterów, nie brak w nim jednak zaskakujących i zabawnych zwrotów akcji.

Elementem, który perfekcyjnie uzupełnia genialną grę izraelskich aktorów oraz mistrzowsko odzwierciedla życie wewnętrzne i emocje bohaterów jest ścieżka dźwiękowa stworzona przez izraelskiego artystę Aviego Belleli, wokalistę i basistę zespołu rockowego Nikmat Hatraktor oraz producenta soundtracków  do sztuk teatralnych czy produkcji filmowych. Artysta urodził się na początku lat 60. w izraelskim Givatayim, ale to w Tel Avivie w latach 80. rozwijał swoją karierę muzyczną . Nikmat Hatraktor wydał siedem płyt, z których większość pokryła się złotem.

Choć twórczość Nikmata to definitywnie rockowe, cięższe brzmienia, mnie w jego wydaniu do gustu bardziej przypadła tak zwiewna i delikatna ścieżka dźwiękowa, jaką stworzył do serialu „Shtisel”. Taka, która bez słów idealnie przekazuje emocje głównych bohaterów. Jednym z utworów, który bez dwóch zdań przenosi słuchacza w inny wymiar jest „Dream Search”. Być może tytułowym dream searcherem jest Akiva, jeden z głównych bohaterów serialu, który dąży do spełnienia  marzenia o byciu zawodowym artystą malarzem. W międzyczasie łamie wiele ortodoksyjnych zasad, m.in. o niewiązaniu się z rozwódkami, z powodu czego popada w konflikty z jakże zasadniczym ojcem. Tytułowy „Poszukiwacz snów” to utwór, który choć instrumentalnie jest raczej nieskomplikowany, potrafi jednak przenieść słuchacza w zupełnie inny wymiar bytu. Lekko mglisty, trochę senny zdaje się sugerować widzom, iż wszystko, co dzieje się w życiu bohaterów to iluzja.

Gitarowy track „Gitti” obrazuje rozterki wewnętrzne i emocje jednej z głównych bohaterek serialu, która dla dobra rodziny, wybacza mężowi zdradę i przyjmuje go z powrotem do domu. Mroczne i inteligentne brzmienie gitary, na której bazuje instrumental, jest swojego rodzaju medium odczuć i strumienia myśli jednej z kluczowych postaci produkcji.

Przeciwwagę dla „Gitti” stanowi romantyczny „Libi and Akiva Long”. To romantyczne piano w towarzystwie skrzypiec, opowiadające historię miłości głównego bohatera i jednej z jego wybranek. Utwór lekki, stonowany, zagrany lekko melancholijnie, jakby zapraszał do obejrzenia tańca dwojga zakochanych w sobie ludzi.

Soundtrack do „Shtisla” choć bazuje w większości na utworach instrumentalnych, w niezwykle bogaty sposób dopełnia fabułę produkcji. Niejednokrotnie można by odnieść wrażenie, iż świat głównych bohaterów odbywa się w dwóch odmiennych przestrzeniach – tej ziemskiej i tej ponadnaturalnej, w którą przenosi nas muzyka.

„Shtisel” jako jedna z wielu historii o ortodoksyjnych Żydach może wydawać się trywialna, ale taka nie jest. Z perspektywy fanki dobrych seriali śmiało mogłabym go umieścić w pierwszej trójce tych, do których lubię powracać, i które lubię polecać. Żadna z Netfliksowych produkcji nie wywarła na mnie takiego wrażenia jak ta, a to ze względu na perfekcyjne odzwierciedlenie życia wewnętrznego i emocji postaci w samej tylko ścieżce dźwiękowej. Twórcom serialu winszuję zatem dzieła niezwykłego i kompletnego. Mazzal tow!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

About Zeen

Power your creative ideas with pixel-perfect design and cutting-edge technology. Create your beautiful website with Zeen now.

Więcej wpisów
fot. Hubert Grygielewicz
Lepiej rzucać mięsem niż talerzami