Grzegorz Turnau, Naprawdę nie dzieje się nic, okładka płyty
Grzegorz Turnau, Naprawdę nie dzieje się nic, okładka płyty

U Turnaua naprawdę zadziało się COŚ. Wspomnienie krążka “Naprawdę nie dzieje się nic”

Kilkanaście utworów z pierwszego w karierze solowego wydawnictwa krakowiaka było przygrywką do wieloletniej, bogato zdobionej w słowa kariery. Po wyprzedaniu nakładu pierwotnej wersji krążka dotłoczony został wariant rozszerzony o pięć dodatkowych utworów. W maju 2000 roku albumowi przyznano status złotej płyty, przy czym ówczesne kryteria sprzedażowe dziś przyniosłyby mu niemalże podwójną platynę (sic!). Kolosalna różnica w liczbach i realiach funkcjonowania rynku fonograficznego, a jednak wciąż w głowie żywe jest to, że zasadniczo… Naprawdę nie dzieje się nic.

Album cechuje wyjątkowa dojrzałość jak na debiutancki materiał, choć Turnau wydając go miał już 24 lata. Rzeczywisty początek jego muzycznej aktywności miał miejsce jednak znacznie wcześniej. Artysta kilka lat przed nagraniem płyty, jeszcze jako licealista, szturmem podbił scenę Studenckiego Festiwalu Piosenki w Krakowie, odnosząc sukces jako jego najmłodszy w historii laureat. Wykonany podczas przeglądu utwór Znów wędrujemy uchylił Turnauowi drzwi do poważnego grania, gdy dostrzeżony został przez włodarza słynnej Piwnicy pod Baranami. W ubiegłym roku minęły trzy dekady od premiery krążka Naprawdę nie dzieje się nic, co mam wrażenie w mediach przeszło niestety bez echa. Niemniej na ten rok zaplanowana została długa, rozłożona na 10 miesięcy trasa po dużych salach koncertowych kraju, zapowiadana jako “podróż szlakiem wszystkich albumów Turnaua”. Będzie to także huczna celebracja przypadających w tym roku 55. urodzin artysty.  

Zbiór klasyków

Pierwszy w dorobku krążek krakowskiego twórcy wypełniony jest klasykami, utworami, o których bez krzty przesady można mówić, że starzeją się jak wino. Bo co sądzić choćby o takim otwierającym album Kto wie, czyli piosence o chęci? Czy zasadniczo my, funkcjonujący w rutynie codziennych obowiązków, nie myślimy o poprawie jakości życia dopiero wraz z upływem lat? To, jaką decyzję ostatecznie podejmiemy, to już kwestia indywidualnego bilansu odbytych życiowych batalii czy, jak kto woli, zaliczonych degustacji. Co ważne, autor w żaden sposób nie ocenia stopnia wytrawności żadnej ze stron, nie prowadzi agitacji w którymkolwiek kierunku. Bardzo wyraźnie akcentuje to w kolejnym utworze, w którym niemalże po profesorsku wykłada Życia modele.

W zestawie utworów debiutanckiego wydawnictwa Turnaua, który sam nazwał “czternastoma chwilami z (…) piwnicznego życia” nie zabrakło też wątków obyczajowych, w przebieg których, przypuszczam, zaangażowany był sam autor. Mowa tu choćby o osobistym, niemalże pamiętnikowym zwierzeniu mężczyzny z emocjonalnego uniesienia w utworze Na młodość, jak również w sugestywnie przedstawionej historii knajpianego pianisty, którego powiernikiem został Turnau (Pianista i ja). Bohaterów obu tych epizodów łączy żarliwe uczucie do instrumentu, przy czym to autor tekstu wysuwa się na czoło, jeśli chodzi o życiowe doświadczenie, i jasno sugeruje, jak zachować się, gdy wybrance serca nie w smak “muzyczne romanse” partnera.

Wirtuozeria słowa

Mistrzowskie operowanie słowem i dźwiękiem to znak rozpoznawczy Turnaua. Bez różnicy jest to, czy mamy do czynienia bezpośrednio z jego tekstem, czy z utworem literackim, do którego stworzył on samą warstwę muzyczną. Na podstawowej wersji Naprawdę nie dzieje się nic znalazło się pięć utworów będących od początku do końca autorstwa Turnaua. Przy pozostałych kompozytor sięgnął po teksty Michała Zabłockiego (aż cztery), Krzysztofa Kamila Baczyńskiego (dwa) oraz po jednym Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, Ewy Lipskiej i Józefa Czechowicza. Reedycja płyty z 1994 rozszerzona została o pięć pozycji z tekstami Bolesława Leśmiana (dwoma), Grzegorza Turnaua, Krzysztofa Kamila Baczyńskiego oraz… Williama Shakespeare’a (tak!). 

Nawet obecność fraz takich klasyków narodowych (jakkolwiek pompatycznie by to nie brzmiało) nie powoduje, że utwory odbiegają naturalnością wykonania od tych napisanych kilkadziesiąt lat później. Przeciwnie, Turnau swoimi kompozycjami i interpretacją nadaje świeżości i popularyzuje poezję, po którą być może część ze słuchaczy w ogóle by nie sięgnęła, mając w pamięci nazwiska kojarzące się ze szkolną rutyną. Najlepszym przykładem tego, jak twórczość trudnego – bo powstańczego – poety przedostała się do szerszej świadomości i zyskała uwagę wielu odbiorców jest Znów wędrujemy. Obok tytułowego Naprawdę nie dzieje się nic to flagowa pozycja z albumu. Turnau po mistrzowsku zbudował napięcie w prowadzonej przez siebie ścieżce muzycznej, którą z łatwością rozpoznaję po pierwszym postawionym akordzie. Ze zdumieniem i westchnieniem można dziś zastanawiać się nad tym, jak utwór skomponowany przed 30 laty (z tekstem mającym już przeszło 80 lat) zyskał masową popularność bez wsparcia choćby teledysku. Zagwozdka współczesności. 

Szczęśliwie dziś artystom wciąż zdarza się od czasu do czasu sięgać po nieoczywistą poezję autorów z podwyższonym stopniem trudności i, choć nadal przychodzi im tłumaczyć się z decyzji brania na warsztat tekstów powszechnie uważanych za niełatwe, takie działania budują renomę podejmujących wyzwanie. To również sprawia, że choć na moment głównym bohaterem staje się tu problematyczna poezja. Właściwie dzięki takim epizodom jakoś przychylniej zaczynamy na nią patrzeć.  

About Zeen

Power your creative ideas with pixel-perfect design and cutting-edge technology. Create your beautiful website with Zeen now.

Więcej wpisów
Daniel House, photo by Bill Green
Daniel House, Skin Yard: I still have my bass. (Interview)