Genesis, We can't dance

Powrót, by znów zniknąć – Genesis “We can’t dance”

Zaczyna się nowa dekada, Phil Collins święci kolejne sukcesy solowe, decyduje się jednak na nagranie jeszcze jednego krążka z Genesis, po pięciu latach od ostatniej płyty. Być może przeczuwając, że będzie to ostatni album z Philem w składzie, zespół starał się zmieścić na płycie jak najwięcej – zostawili nam ponad godzinny materiał, którego nie sposób nie wymienić wśród najważniejszych wydawnictw rocznika ’91.

Zacznijmy od kilku liczb – w 1991 po dwudziestu czterech latach działalności, Genesis wydają swój czternasty album studyjny, ostatni z Philem Collinsem. Prace nad We can’t dance trwały 6 miesięcy, płyta zawiera dwanaście piosenek i trwa 71 minut 30 sekund. Jaką kondycją Genesis wykazali się podczas tego godzinnego muzycznego tańca ze słuchaczem?

Dla cierpliwych – 27 min 51 sekund

Piosenki trwające ponad siedem minut są rzadkością, na którą mogą pozwolić sobie tylko najlepsi. Na tej płycie Genesis zawarli trzy utwory, które wymagają od słuchacza wytrwałości – zwłaszcza dziś, gdy oczekujemy wszystkiego w krótkiej formie, która nie zmarnuje naszego cennego czasu. Driving The Last Spike to utwór odrobinę ponad dziesięciominutowy, a właściwie swoista historia opowiadająca o niebezpieczeństwach i trudach związanych z budową brytyjskiego systemu kolejowego w XIX wieku, opowiedziana z punktu widzenia robotnika. W pewnym momencie brak tu jednak jakiegoś akcentu, który mógłby zwrócić uwagę słuchacza i wybudzić go z transu, w przeciwieństwie do Dreaming While You Sleep, o trzy minuty krótszego od poprzednio wspomnianego utworu, który nie daje słuchaczowi zasnąć dzięki bogactwu brzmień zawartych w tej kompozycji –  gitarowych riffów, onirycznego wokalu Collinsa i energicznej perkusji. Trzeci z utworów  – Fading Lights, ostatni numer na krążku – to jednocześnie najdłuższa piosenka, trwająca prawie 10,5 minuty, łącząca w sobie spokojną balladę i energiczną partię instrumentalną.

Dla tych, którzy potrafią tańczyć – 8 minut 17 sekund

Na płycie nie brakuje żywszych kawałków, przy których ciężko usiedzieć w miejscu. Jednym z nich jest Jesus He Knows Me, przypominający solową twórczość Collinsa. Ta wydana jako czwarty singiel z krążka piosenka  w satyryczny sposób komentuje popularną w tamtym czasie w Stanach Zjednoczonych tele-ewangelizację. Drugim kawałkiem porywającym do tańca jest I Can’t Dance. Co ciekawe, numer ten powstał podczas jednej sesji nagraniowej, poniekąd przypadkiem. Jego fundamentami są charakterystyczny, wpadający w ucho riff oraz zaimprowizowany przez Collinsa tekst, którego przesłania – według wokalisty – publiczność nie zrozumiała.

Dla miłośników ballad – 12 minut 37 sekund

Na We can’t dance znajdziemy też piosenki przy których możemy pobujać się przestępując z nogi na nogę. W Never a Time słyszymy opowieść o dwójce nieszczęśliwych ludzi, których uczucie wyblakło, a całość oprawiona jest rytmiczną perkusją i rzewnym wokalem Collinsa. W Hold on My Heart, w bujającej delikatnie linii melodycznej usłyszymy rozterki dotyczące wchodzenia w nową relację. Natomiast Since I Lost You to piosenka napisana przez Collinsa dla swojego przyjaciela Erica Claptona po śmierci jego 4-letniego syna.

Dla zaangażowanych społecznie – 22 minuty 59 sekund

Kilka piosenek z płyty traktuje również o przeróżnych problemach w naszym społeczeństwie. Pierwsza z nich, jednocześnie otwierająca album – No Son of Mine – opowiada o przemocy domowej z perspektywy 15-letniego chłopaka. Tell me why porusza tematykę głodu i bezdomności. Living forever, ze świetną partią instrumentalną, zwraca natomiast uwagę na ciągłą gonitwę za idealną formą i szum wokół wszelkiego rodzaju diet. O kondycji współczesnego świata traktuje też piękny i refleksyjny Way of the world.

Pomimo krytyki odnoszącej się zarówno do warstwy tekstowej niektórych utworów, jak i długości albumu, krążek stał się wielkim hitem. Ma w sobie niesamowity urok i wyjątkową atmosferę, do której chce się wracać.  Słuchacze mają możliwość posłuchać hitów Genesis ponownie na żywo podczas trwającej właśnie trasy The Last Domino? Tour. Jak donoszą sprawdzone źródła, zespół uwzględnił w setliście kilka kawałków z I Can’t Dance, jeśli będziecie mieli więc możliwość wybrać się na którykolwiek z koncertów grupy, nie odmawiajcie sobie proszę tej przyjemności.

About Zeen

Power your creative ideas with pixel-perfect design and cutting-edge technology. Create your beautiful website with Zeen now.

Więcej wpisów
The Freuders, fot.: M. Jakubowski
The Freuders: “Albo skaczemy z klifu, albo zatrzymujemy się przed skarpą” (wywiad)