Może klasyczny rap połączy Polaków? – relacja z koncertu Łony, Webbera & The Pimps

Rap dla kumatych – tak zapowiedział ten hip-hopowy koncert jeden z prowadzących i trudno się nie zgodzić z jego słowami. Łona i Webber od lat udowadniają, że ich teksty są na bardzo wysokim poziomie, jeśli chodzi o świadomą obserwację rzeczywistości i ambitny przekaz. Jakie utwory zaprezentowali szczecińscy artyści? Czy Polacy są zgodni tylko w kwestiach kulinarnych i matematycznych (i o co w tym chodzi)?

Pierwszy wrześniowy weekend przez wielu był zarezerwowany dla rapu. Skąd ten wniosek? Słuchacze licznie odwiedzili Park Szczęśliwicki, by bawić się na żywo przy dźwiękach ulubionych utworów Łony i Webbera. Można było się spodziewać dużego zainteresowania, więc tłum fanów nie był dla mnie niespodzianką, ale to, co było zaskakujące, to wiek publiczności – większością byli nad wyraz młodzi ludzie. Właściwie przekrój wiekowy zebranych wyraźnie sygnalizował, że twórczość szczecińskich muzyków jest uniwersalna i przemawia nie tylko do starszych roczników, ale ogólnie do ludzi o określonym sposobie postrzegania i interpretowania rzeczywistości. W oczach uczestników widać było wyraźne podekscytowanie – raczej nikt nie znalazł się tam przypadkowo. Szczęśliwie, fani nie musieli czekać zbyt długo, bo Łona pojawił się na scenie punkt 21, wedle zapowiedzi. Od początku można było zauważyć jego naturalną łatwość nawiązywania kontaktu z publicznością. To, co ja najbardziej cenię w artystach to niewymuszony humor, który spaja sferę muzyczną ze szczerą chęcią spędzenia miłego i wartościowego czasu – tak też było tym razem. Panowie zaserwowali zarówno starsze, dobrze znane utwory, jak Rozmowa z Bogiem oraz pochodzące z ostatniej płyty Śpiewnik domowy: No Akomodejszon, Stop, Nadiu czy Nikifor Szczeciński. Oczywiście, nie zabrakło takich klasyków jak To nic nie znaczy, Błąd, czy Gdzie tak pięknie?. Myślę, że słuchacze upominaliby się o nie do skutku, gdyby jakimś trafem nie wybrzmiały w trakcie koncertu. Fani muzyki chętnie uzupełniali teksty utworów, gdy Łona dawał im (nam!) pole do popisu. Muszę przyznać, że w znakomitej większości zebrani wykazali się nienaganną znajomością piosenek. Elementem występu, który również przykuł moją uwagę, był wyraźnie podkreślany szacunek, docenienie i sympatia, jakim darzą się wzajemnie członkowie zespołu. Było to zauważalne szczególnie ze względu na akcentowanie wagi tego, że całokształt sceniczno-artystyczny wygląda i brzmi tak dobrze dzięki każdemu z nich z osobna.

Jak na Łonę przystało, nie zabrakło refleksyjności wychodzącej poza ramy utworów. Można uznać, że podczas koncertu zostało przeprowadzone coś na wzór sondy, z której wynikało, że to, w czym Polacy są zgodni, to gastronomia i matematyka. Skąd ten wniosek? Niemal jednogłośnie został obalony fenomen pizzy hawajskiej oraz zgodnie przekazano prawidłowe rozwiązanie zagwozdki matematycznej. Miłym akcentem był również sprawdzian ze znajomości kultowego numeru Molesty Ewenement Wiedziałem, że tak będzie. Słuchacze bez większych problemów wyśpiewywali słowa jednego z najważniejszych polskich utworów hip-hopowych końca XX wieku. Może klasyczny rap połączy Polaków? – skwitował Łona, co było czymś pomiędzy myśleniem życzeniowym, a najprawdziwszą nadzieją, że istnieje coś, co może przezwyciężyć wszelkie podziały.

fot. Kinga Górska

Gdybym miała za zadanie powiedzieć, że był to bardzo dobry koncert, bez mówienia, że był to bardzo dobry koncert, powiedziałabym tyle: były trzy (a może nawet cztery?) bisy. Prawdopodobnie, gdyby wyszli piąty i szósty raz, to musieliby zostać już do rana, bo słuchacze ewidentnie nie chcieli, by to wydarzenie dobiegło końca. Było równie dobrze, co podczas koncertu w warszawskiej Progresji, w którym miałam przyjemność dawniej uczestniczyć. Było to moje pierwsze muzyczne spotkanie na żywo z Łoną, Webberem & The Pimps. Jedno jest pewne, tym razem pogoda była zdecydowanie bardziej sprzyjająca. Choć mam nieodparte wrażenie, że bez względu na warunki atmosferyczne frekwencja i tak byłaby zaskakująco dobra, bo gdzie tak pięknie można się przekonać, że jest wielu szukających ludzi, którym nie wystarczy łatwo dostępny świat mało wyszukanych treści.

About Zeen

Power your creative ideas with pixel-perfect design and cutting-edge technology. Create your beautiful website with Zeen now.

Więcej wpisów
Julia Mika, "Kiksy" - okładka płyty.
Niezłe „Kiksy” (recenzja)