Hybryda doskonała

Hybrid Theory to najszybciej sprzedający się debiutancki krążek od czasów Appetite For Destruction Guns N' Roses (1987), jedna z najlepiej sprzedających się rockowych płyt XXI wieku, jeden z ważniejszych albumów dla takich gatunków, jak (love it or hate it) nu metal, rapcore, raprock i jeden z najważniejszych albumów… dla mnie.

Hybrid Theory – powstanie

Wydana 24 października 2000 roku Teoria Hybrydy zelektryzowała, porwała i niejako zdefiniowała znaczną część pokolenia ówczesnych nastolatków. Wybuchowa mieszanka ciężkiego, alternatywnego rocka, metalu, hip-hopu i elektroniki, doprawiona niezwykłą grą wokalną Chestera Benningtona (głównego wokalisty) i Mike’a Shinody (rapera) oraz odpowiednio rezonującą warstwą liryczną, podbiła serca milionów młodych ludzi na całym świecie. Muzycznie album czerpie inspiracje od takich artystów, jak między innymi: Korn, Depeche Mode, Stone Temple Pilots – w sekcji wokalnej, The Roots i undergroundowy jazz-break ze wschodniego wybrzeża USA – w elementach hip-hopowych oraz Deftones, Guns N’ Roses czy The Smiths – w partiach gitarowych. Fuzja wszystkich tych charakterystycznych stylów odświeżyła i nieco odmieniła wizerunek nie takiej młodej już w 2000 roku sceny raprockowej. 

Album reprezentowały cztery single: One Step Closer, Crawling, Papercut i In The End. Otwierający One Step Closer riff stał się jednym z najbardziej ikonicznych dla całej epoki, podobnie jak swego czasu riffy Sweet Child O’Mine Guns N’ Roses czy Money For Nothing Dire Straits. Równie kultowym stały się wykrzyczane przez Chestera wersy “Shut up when I’m talking to you!/Shut up!”. Gniew tego kawałka doskonale odzwierciedlał emocje kłębiące się w rozproszonych po całym świecie zagubionych, wkurzonych dzieciakach i chyba właśnie dlatego tak bardzo do nich trafiał. Zdobywca nagrody Grammy w kategorii Best Hard Rock Performance – Crawling – to pierwszy utwór, gdzie we wprowadzeniu grupa użyła charakterystycznych dla niej klawiszy syntezatorowych. Wyższe rejestry tych akordów dają nieco wytchnienia od dominujących na albumie ciężkich, nisko strojonych gitar. Crawling to piękna, melodyjna, choć nadal mroczna kompozycja z niepokojącym tekstem, który po samobójczej śmierci wokalisty w 2017 roku przejmuje jeszcze bardziej. Otwierający album Papercut ukazał się jako trzeci w kolejności singiel. Rozpoczynający utwór perkusyjny beat i przesterowane syntezatory należą dziś do jednych z najbardziej ikonicznych intro w całej dyskografii zespołu. Numer ten jest także kultowym dla większości fanów grupy z jeszcze jednego powodu – kiedy sięgali po debiutancki album Linkin Park nie sądzili, że mają przed sobą coś, do czego będą wracać przez lata… Po przesłuchaniu tego właśnie, pierwszego, kawałka byli natomiast już tego pewni. Choć wszystkie trzy single odniosły ogromny sukces, na kartach historii zdecydowanie najmocniej zapisał się czwarty, ostatni. In The End, bo o nim mowa, stał się jednocześnie dla zespołu trampoliną do podboju mainstreamowych rozgłośni radiowych i muzycznych stacji telewizyjnych na całym świecie. Tym samym bezpośrednio przyczynił się także do tego, że nieznany wcześniej, grający dotychczas w podziemnych klubach zespół, rozgościł się na dobre w tzw. głównym nurcie, a małe, undergroundowe sceny na stałe zamienił na wyprzedane do ostatniego biletu hale, stadiony oraz największe festiwale. 

Poza wydanymi w ramach Hybrid Theory singlami ogromną popularnością cieszyły się także utwory Runaway, Points of Authority i umieszczony na bonusowej wersji albumu oraz singlu One Step CloserMy December. Nieco niedocenianym, a według mnie jednym z najlepszych kawałków na płycie jest With You z klimatyczną, elektroniczno-hiphopową zwrotką i niepowstrzymanym flow Shinody oraz ciężkim rytmem i przeszywającym wokalem Chestera w partii refrenowej. Do moich faworytów z pewnością należy także instrumentalny Cure For The Itch, w którym popis umiejętności didżejskich przedstawia Joe Hahn oraz ukazująca nieco łagodniejsze oblicze grupy ballada Pushing Me Away

By Myself to utwór nieco podobny w brzmieniu oraz konstrukcji do wspomnianego wyżej With You. Forgotten to natomiast kawałek formą odbiegający od pozostałych znajdujących się na płycie numerów. Tu główny prym wiodą zmieniające się w trakcie piosenki gitary – od otwierającego, powtarzającego się riffu, przez spokojne, płynne, melodyjne linie zwrotek, na niemal groove’owych akordach refrenu kończąc. Jest to z pewnością jedna z ciekawszych i ponownie – jedna z najbardziej niedocenianych – pozycji na płycie. Ostatnim, niewspomnianym jeszcze utworem Teorii jest tu – last but not least – A Place For My Head – jeden z najbardziej energetycznych i charakterystycznych numerów w całej dyskografii grupy. Zmieniająca się linia melodyczna i wokalna od początku, do ostatniej sekundy, po mistrzowsku budują tu napięcie. To również jeden z koncertowych hitów, podczas którego zarówno zespół, jak i publiczność, zawsze dawali z siebie wszystko. Żałuję, że nie będziemy już mogli zobaczyć tego na żywo. 

Moim zdaniem każdy z 12 znajdujących się na płycie utworów jest mocną i kompletną pozycją, nie ma tu żadnych słabych punktów. Być może w jakimś stopniu przemawia przeze mnie tamta nastolatka, która nieustająco zapętlała Hybrydę w swoim walkmanie, być może czynnik sentymentalny odgrywa w werdykcie tym znaczącą rolę, ale hell yeah – 20 lat później, z całych sił starając się dokonać profesjonalnej i obiektywnej oceny, nadal uważam, że słucha się tego albumu po prostu świetnie. Podobnie zresztą jak jego następcy, który w pewnym sensie jest uzupełnieniem pierwotnego wydawnictwa. Wypuszczony w 2002 roku Reanimation to album zawierający nowe wersje i reinterpretacje znajdujących się na Teorii Hybrydy utworów (włączając w to strony B singli) przygotowane przez członków zespołu we współpracy z takimi artystami nu metalowymi oraz przedstawicielami hip-hopowego środowiska, jak m.in.: Jonathan Davis, Stephen Carpenter, Aaron Lewis, Jay Gordon, Black Thought, Motion Man, Pharoahe Monch, Kelli Ali,  Aceyalone czy Alchemist. Reanimation było z jednej strony próbą pokazania różnorodnych, undergroundowych inspiracji, jakie miały znaczący wpływ na ukształtowanie brzmienia Linkin Park, z drugiej zaś potwierdzeniem, że LP (co muzycy sami często podkreślali) nigdy nie był zespołem stricte rockowym. Usunięcie gitar z zaaranżowanych na potrzeby Reanimation utworów pokazało, że grupa opiera się także na mocnych hip-hopowych i elektronicznych fundamentach. 20-utworowa Reanimacja początkowo wzbudziła mieszane uczucia nie tylko krytyków muzycznych, ale także samych fanów zespołu. Przetrwała jednak próbę czasu i dziś jest według mnie, obok Hybrid Theory, najlepszą pozycją w dyskografii zespołu. Projekt ten zdecydowanie zasługuje na szersze przedstawienie, warto więc podjąć się go w osobnym, dedykowanym artykule, co prędzej czy później pewnie uczynię. Tymczasem wszystkim, którym Reanimation jest nieznany, zdecydowanie polecam sięgnąć po ten album. Jest tego wart. 

Hybrid Theory – 20 lat później: wydanie specjalne 

13 sierpnia 2020 roku Warner Records zapowiedziało reedycję Hybrid Theory z okazji zbliżających się jej 20. urodzin. W tym samym czasie wydana została niepublikowana nigdy wcześniej piosenka demo grupy – She Couldn’t.

Specjalna jubileuszowa edycja wydawnictwa ukazała się w różnych wariantach, z których na szczególną uwagę zasługuje Hybrid Theory: 20th Anniversary Edition Super Deluxe Box. Zestaw zawiera między innymi: trzy winyle – oryginalne Hybrid Theory oraz Reanimation, a także dostępną po raz pierwszy winylową wersję EP-ki Hybrid Theory z kwasorytem na stronie B; trzy krążki DVD – replikę oryginalnego Frat Party at the Pankake Festival, Projekt Revolution 2002 z godzinnym, niepublikowanym materiałem z Las Vegas i San Diego (oraz 45-minutowym sequelem Frat Party at the Pankake Festival zatytułowanym The Sequel To The Worst Name We’ve Ever Come Up With zawierającym materiały zza kulis i wywiady) oraz koncertowe DVD z zapisem pełnych gigów The Fillmore 2001 w San Francisco oraz Rock AM Ring 2001 w Niemczech. Nade wszystko jednak znaleźć możemy tu aż 5 płyt CD: Hybrid Theory i Reanimation – oryginalne, „klasyczne” wydania; B-Side Rarities – kompilację 12 utworów znajdujących się jedynie na stronach B poprzednich wydawnictw; LPU Rarities – 18 kawałków dostępnych wcześniej wyłącznie dla członków Linkin Park Underground, a zawierających m.in. takie utwory, jak funkowo-instrumentalny Stick And Move, który finalnie przekształcił się w Runaway czy Esaul, który był pierwowzorem późniejszego A Place For My Head; oraz Forgotten Demos – płytę z 12 nigdy nieopublikowanymi utworami grupy. Ta ostatnia jest prawdziwą skarbnicą, dzięki której możemy poznać początki zespołu oraz zaobserwować jak ewoluowało jego brzmienie. Na krążku tym znajdują się między innymi wczesne dema, w tym kilka z oryginalnym wokalistą grupy – Markiem Wakefieldem (z czasów, gdy grupa nazywała się jeszcze Xero). Znaleźć możemy tu także zagubione demo Pictureboard, w którym po raz pierwszy z zespołem śpiewa Chester Bennington.

Całości wydawnictwa dopełnia dwuutworowa kaseta; 80-stronicowa książka stworzona przez członków zespołu, zawierająca unikatowe zdjęcia grupy; replika koncertowej przepustki; plakat Chestera Benningtona oraz trzy litografie autorstwa: Mike’a Shinody, Joe Hahna i dyrektora artystycznego Hybrid Theory – Franka Maddocksa. Zespół udostępnił także fanom kartę umożliwiającą pobranie wszystkich znajdujących się w zestawie utworów. Box prezentuje się niezwykle, a brzmi tak samo dobrze, jak wygląda. Must have dla wszystkich fanów grupy.

In the end it DOES REALLY matter

Choć Hybrid Theory przetrwał próbę czasu jak mało który wydany w tamtym czasie raprockowy/nu-metalowy album, początkowe jego przyjęcie przez krytyków muzycznych nie zwiastowało grupie aż tak dużego sukcesu. Oczywiście album odnotował wiele pozytywnych opinii, ale nie brakowało także negatywnych głosów. Najzagorzalsi krytycy pytali: „Dlaczego Linkin Park?”; „Dlaczego nie Korn, Limp Bizkit, Papa Roach, P.O.D., 311?”. Zaznaczali, że owszem, album jest profesjonalnie przygotowany, nie brakuje mu dobrych utworów, ale podkreślali, że wszystko to już było, i to całkiem niedawno.  Pojawiały się także głosy, że przyszłość rocka reprezentują zespoły takie jak The Strokes czy The White Stripes, natomiast grupy pokroju LP to pozostałość po umierającym rapcore’owym szaleństwie, coś, czym scena jest już przesycona, coś, co niespecjalnie ma jeszcze rację bytu, coś, czemu absolutnie nie wróży się większej kariery. Cóż, na szczęście krytycy jak zwykli ludzie – też się mylą. 

  1. Przechodzę teraz z córką przez złotą erę nu-metalu i z dzisiejszej perspektywy Hybryd Theory wyróżnia się tym samym, czym wtedy: połączeniem niesamowitej energii z laboratoryjną precyzją. To mogło faktycznie odrzucić miłośników bardziej „naturalnego” grania, ale zestarzało się chyba lepiej niż np. „bulgoczące” P.O.D.

    W ogóle odbiór krytyków pokazywał jak niewiele rozumieli z nu-metalu. Porównania do KoRna? Poważnie? Najlepsze były w recenzjach porównania Shinody do Eminema. Jasne, był początek wieku i mało kto słyszał w USA o białych MC, ale z czysto rapowego punktu widzenia nie sposób się doszukać żadnych podobieństw…

    Na szczęście publika była bardziej osłuchana niż krytyka 🙂

    PS. Do dzisiaj pamiętam dokładnie gdzie byłem i jak się czułem kiedy ziomek pierwszy raz puścił mi Place For My Head 🙂

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

About Zeen

Power your creative ideas with pixel-perfect design and cutting-edge technology. Create your beautiful website with Zeen now.

Więcej wpisów
Zagi: Im bardziej ktoś mnie próbuje ograniczyć, tym bardziej szukam jakichś bocznych ścieżek (wywiad)